Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
912 postów 3901 komentarzy

Życie Moje i Nasze

Zbigniew Jacniacki - ( wcześniej zbigniew 1108 ) PRAWDA W ŻYCIU, ŻYCIE W PRAWDZIE... 60 lat minęło.... Do teorii doszło doświadczenie. Zbudowałem swoje "malutkie" państwo polskie. Nawiążę współpracę z "malutkimi" państwami moich Rodaków .

"Po co winić bolka? przecież ludzie chcieli "wolności".

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

No to ją mają...."

Oburzony na moje poglądy internauta napisał m.in.:"Polacy nic nie wybrali i proszę Polaków nie mieszać...NIGDY nie było żadnego referendum w sprawie systemu"

 

Referenda też były... 

Konstytucyjne w 1997 roku , unijne w 2003.

Nie twierdzę , że ofertę sami Polacy stworzyli... 

Choć przyjmując definicję 

konstytucyjnego narodu polskiego ,

 taką tezę też można obronić....

Były i wybory - dobrowolne ...
Wielu Polaków w nich uczestniczyło, wielu nie...

Ci , co nie uczestniczyli , nie stworzyli wtedy skutecznej alternatywy dla agitacji partyjnej, kościelnej , medialnej....

Dzisiaj też nie widać takiej alternatywy...

Legitymizacja wyborami może być wyszydzana, 

ale jest prawnie skuteczna.

Czy coś się zmieniło ? 
Młode pokolenie świadomych Polaków proponuje 

coś mądrzejszego ?
Może czegoś nie zauważam...
Proszę o wskazówki...

Z mojej wiejskiej perspektywy widzę tylko jeden pomysł młodego pokolenia narodu polskiego

 na rozwiązanie problemów państwowych .

Jest to emigracja .

Jak w poprzednich wiekach...
I nie mam do młodych żalu...


 
Poniżej komentarz blogerki nany ...

Lustro dla nas, 50+...

Ostre, bez znieczulenia.

Prawdziwe?

Zobaczymy bohaterów czy ... takich, jakimi byliśmy?

 

                                         xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

 

po co winić bolka?
przecież ludzie chcieli "wolności". No to ją mają. 

Zważ, Szanowny Panie Jacniacki, że wszystko to, 

czego Polacy pożądali stało się ich udziałem. 

A więc mogą mieć paszport - co prawda też nie od ręki i za sporą kasę, 

ale paszporty dostają. 

Nie wiemy, czy wszyscy chętni, jako że nie ma możliwości tego sprawdzić. 

Ale przyjmijmy, że tak.

No i jako następne, Polacy koniecznie chcieli móc wyjeżdżać na zachód do pracy.

 No i mogą jechać.

 Wielu pracy nie znalazło i tuła się miesiącami w nadziei na zarobek, 

ale część się nawet na zachodzie urządziła. 

Kobiety w sytuacjach bez wyjścia zarabiają ciałem, jak to od zawsze bywało.

 Nie ma więc już radosnych traktorzystek w polskich PGRach, są potulne prostytutki.

Punktem kolejnym pragnień Polaków było, by w sklepach był zagraniczny towar. 

No i jest!

Polacy także niechętnie pracowali "na komunę" czyli Polskę Ludową, 

no i teraz już nie muszą.

 Nie ma polskich fabryk, hut, tkalni, nie ma przemysłu odzieżowego - 

a ten problem rozwiązują szmateksy obsługując ogromne rzesze słabiej przyodzianych Polek umożliwiając im przebieranie w śmieciach jak w ulęgałkach. 

Dlaczego w śmieciach? 

a no dlatego, że wyrzucony "szanel" to też śmieć, choć niejedna chwali się potem zdobyczą.

Czyli sprawa honoru nie istnieje, jest surowy rachunek ekonomiczny i jak z niego wynika, lepiej ubierać się w "szanele" ze śmietnika niż chodzić z gołym tyłkiem. 
Choć z drugiej strony gołe tyłki pokazują akurat ci/te, którzy pieniądze mają

 i mogli by sobie zafundować przyodziewek.

Ludziom przeszkadzały firmy państwowe

 i szczęśliwie dla nich, ludzi, takich firm już nie ma. 

Ludziom przeszkadzały kolejki w sklepach, ale tego nawet

 i w "wolnym kraju" nie udało się uniknąć. 

Ludzie stoją wszędzie w kolejkach: do kasy, do bankomatów, 

do okienek w bankach i nawet tam, gdzie za Polski Ludowej nigdy kolejek nie było.

Nikt nie zajmuje się tym, ile czasu w ciągu dnia marnuje stojąc w ogonkach, bo przecież nie wypada kaprysić.

 Co innego w Polsce Ludowej! 

Tam wszystko się ludziom należało i ludzie się tego dopominali. 

Teraz wiadomo, że nikomu się nic nie należy, 

że na wszystko każdy musi zapracować i nikt nie ma pretensji. 

No, chyba że do jakiegoś bolka. 

Ale ten mieszka w willi, kasy starczy mu do końca życia

 i na zajmowanie się biedą Polaków to on czasu tracił nie będzie. 

Nie ma także Pewexów. 

Ludzie potulnie wymieniają zdobyczne waluty w kantorach i nikt o cenę targować się nie śmie. 

No i nie ma wolnych sobót, 

które socjalistyczny rząd starał się wprowadzać w coraz większym zakresie. 

Za czasów Polski Ludowej żadne sklepy nie były czynne w niedzielę. 

Jeżeli ktoś musiał coś kupić, to szedł na dworzec kolejowy. 

Tam była czynna restauracja i bufet, i można było się w jedzenie zaopatrzyć. 
Dziś nie ma wielu dworców kolejowych, większość połączeń jest zlikwidowana,

 kolejarze poszli na bruk.

 Na istniejących dworcach nie ma restauracji ani bufetów,

 i ludzie nawet w największy mróz nie mają gdzie napić się choćby herbaty czekając na pociąg. 
A za PRL-u dworce były czynne całą dobę!

Czyli pod batem kapitalisty Polak chodzi jak w zegarku i nie w głowie mu protesty.

Z tego widzimy, że cel Polacy osiągnęli: 

udało się im zrujnować kraj - nie muszą więc "tyrać" w firmach państwowych. 

Mogą Polacy jechać na zachód tyrać u kapitalistów, ale akurat to sobie Polacy chwalą,

 choć w Polsce Ludowej nie pracowali nawet pół z tego,

 co teraz muszą.

 Kto to może zrozumieć?

Bezdomni sami są sobie winni. 

Bezrobotni też.

 Czyli praktycznie Polakom żadne państwo nie jest potrzebne. 

Bo i do czego?

Wyzwolenie spod niemieckiej okupacji jest dziś dla Polaków równe klęsce. 

A zwycięstwo nad Niemcami świętowane w Berlinie w 1945 roku przemilczane jest wstydliwie. No bo jak to?

 Polak, zmieniający dziś pampersy gestapowcom miałby być zwycięzcą w II. wojnie światowej?

Przecież odbudowa kraju po wojnie

 i zwiększenie populacji Polaków o 1/3 to żaden powód do chwały!

 To o k u p a c j a!

Po co więc napadać na bolków? 

Kto może jeszcze twierdzić, że jest mu źle, jeżeli wszystko to, do czego dążył zostało mu spełnione?

                                                           xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

 

 

KOMENTARZE

  • nawet gorzka prawda
    na Polaków nie działa,
  • @Autor
    5 dla pierwszej części wpisu; do komentarza Pani nany mam juz trochę zastrzeżeń.
    Oczywiście Bolek ukazał swoje esbeckie oblicze narodowi już w 91 (?) roku. Naród więc "świadomie " wybrał i wybierał dalej w tym duchu.
    Lecz by naród mógł tak w sposób "świadomy" wybierać potrzebne było 50 lat "wyzwalania".
    Z drugiej strony, zważywszy na to , co miało miejsce za sanacji trudno powiedzieć , czy to 50 lat ( jesli chodzi o kształtowanie narodowej mentalności) zostało nam narzucone , czy było nieuniknionym etapem pewnego socjologicznego procesu.
    Jednym słowem : nie zauważam aby rozwój narodu polskiego miał po 1926 etapy wyraźnie lepsze lub gorsze - to ciągle postępujący proces degeneracji wyższych poziomów świadomości.
    Odnoszę wrażenie , że niedługo na pytanie , co oznacza słowo idea większość Polaków odpowie, że to dawna nazwa pewnej sieci tel. komórkowej. Ale na to Pani nano w latach 45-90 tez ktoś usilnie pracował.
  • @Mariusz G. 09:12:19".... czy było nieuniknionym etapem pewnego socjologicznego procesu..."
    Zgoda, nie umiemy na to odpowiedzieć...

    Ale też nie umiemy odpowiedzieć, czy rzeczywiście
    "...to ciągle postępujący proces degeneracji wyższych poziomów świadomości..."

    Jestem optymistą.
    Może jest to związane z moim osobistym procesem zmiany poziomów świadomości ?
    Z głębokiego papizmu do samoodpowiedzialności za relację z Bogiem....
    Dla niektórych kolegów z Neonu24 pewnie to degeneracja...
    Jednak nie odczuwam pokus powrotu za mury watykańskie...

    Coraz więcej osób dostrzega konieczność samoodpowiedzialności za emerytury, demografię, bezpieczeństwo...
    Powierzanie ich biurokracji warszawskiej,brukselskiej i każdej innej
    będzie traktowane jak skok do basenu bez wody...

    Basen-biurokracja ciągle jeszcze mami reklamami, że "potrafi".
  • @Zbigniew Jacniacki 10:05:38
    Nie chodziło mi o to skąd czerpiemy wyższe wartości, ale , czy uznajemy je za potrzebne do życia. Tzn. czy nasze życie sprowadza się do czegoś więcej niż "ubezpieczenie" ciała na wypadek życia i duszy - na wypadek śmierci.
    Mój pesymizm wynika z rozmów poza neonem. Praktycznie zanika coś takiego w świadomości ludzi , jak idea, przy której nasze osobiste potrzeby i odczucia tracą zupełnie znaczenie.
    To jak ktoś postanowił podejść do powierzonych mu przez Pana "talentów", to już sprawa nie dla naszych osądów. Ja np., uważam , że powszechnego kościoła wokół siebie nie zbuduję, więc muszę należeć do tego , którym rządzi ktoś inny .
  • @Mariusz G. 13:33:02.... powszechnego kościoła wokół siebie nie zbuduję....
    A dlaczego musi być budowany?
  • @Zbigniew Jacniacki 14:21:22
    Tak ja rozumiem naukę Chrystusa. Czyli , że skupianie się człowieka na swojej osobie powinno następować tylko w kontekście postrzegania siebie jako malutkiego elementu pewnej większej struktury, w tym innych ludzi.
    Przynależność do tej społeczności, wspólnoty nie powinna jednak byc utożsamiana z "wpisaniem sie na listę", ale polegać na wzajemnych interakcjach, które inicjujemy mając na celu jakiś pozytywny efekt.
    Czyli mówiąc prościej : nie da się służyć Chrystusowi i nie należec do kościoła, co nie oznacza, że przynależność ta musi miec formalny charakter.
    Na dzień dzisiejszy moje stanowisko jest takie , że swą przynależność do kościoła osiągam pełniej dzięki przynależności formalnej do KRK, co z kolei ( w moim rozumieniu) nie oznacza ubezwłasnowolnienia i braku prawa do własnej oceny zjawisk.
  • @Zbigniew Jacniacki 14:21:22 otóż to!
    ludzie nie widzą różnicy między "chcę" a "muszę".
    Jeżeli ktoś czegoś chce, to jest to jego własny wybór.
    Jeżeli ktoś jest zmuszony do czegoś, nie ma to nic wspólnego z wolnym wyborem, lecz jest formą ulegania naciskowi, czyli zniewoleniem.

    Jezus mówił, że kościołem powinno być dla każdego jego serce - jego, czyli serce człowieka powinno być dla człowieka jego - człowieka - kościołem.

    Ale co my widzimy dziś?

    Ludzie nie czują już od dawna swoich serc, ponieważ ich serca są martwe, jak z kamienia. Nie ma miedzy ludźmi współczucia, nie ma między ludźmi braterskiej miłości.
    Wszystko zastąpił ludziom materializm, a miłość człowiek zredukował do ordynarnego spółkowania - na zachodzie zgniłym i śmierdzącym nawet ze zwierzętami.
    Dlatego jest absurdem nazywanie muzułmanów "kozojebcami". Bo jak należało by określić ludność(?) zachodu? - psojebcami? owcojebcami? koniojebcami? czy co tam oni jeszcze w tych swoich burdelach oferują zboczeńcom.
    Temat ohydny i jako żywo wolałabym poświęcić uwagę doskonaleniu się w haftach niechby ściegiem krzyżykowym, ale cóż? ludzie udają, że nie ma sprawy, że dobijanie rannych i wycinanie im podrobów to ratowanie życia potrzebującym, że pedofilia nie istnieje jeżeli żaden dorosły nie padł jej ofiarą, że szczelinowanie Matki Ziemi tak, iż stała się ona zapadającym się w sobie serem szwajcarskim itd. itp. nie jest żadnym zagrożeniem dla ludzkości. No to jak ma być inaczej?!?

    Zamiast wierzyć w Boga, ludzie chodzą do kościoła w nadziei na "odpuszczenie grzechów" i nie widzą w związku z tym żadnego powodu, dla którego powinni zmienić swoje niewłaściwe postępowanie. Dycha na tacę, dwie zdrowaśki i już można dalej sodomić, okradać i mordować - nieprawdaż? Wystarczy się tylko regularnie dzielić zyskiem z "namiestnikiem Boga na ziemi" i po sprawie.

    Sytuacja istniejąca aktualnie na świecie jest wynikiem działania pewnych grup ludzi(?) i także wynikiem zaniechania działania innych grup ludzi.
    Kto jest taki naiwny by sądzić, iż ktoś, kto może za kogoś decydować będzie decydować na tego kogoś korzyść? A jak robimy my sami? Czy nie korzystamy z jakiejś przewagi gdy ją mamy i nie przepychamy "własnych interesów" czyjeś potrzeby mając za nic?

    Ludzie w skali mniejszej robią dokładnie to, co robią demony w skali większej. I dlatego nic nie można zmienić. Mniejszy zakres oddziaływania poszczególnych ludzi wcale nie jest mniejszym złem, jako że zsumowane działanie wszystkich ludzi negatywne działanie demonów zdecydowanie przerasta.
    Więc ludzie są tak naprawdę ofiarami samych siebie.

    Bo z jednej strony to ludzie chcą mieć "wolność".
    A z drugiej strony to ludzie chcą, by ktoś za nich decydował i to na ich korzyść. Cóż można o takiej postawie myśleć? że naiwna, to mało powiedziane, bo jest to postawa wielce szkodliwa.
    Bowiem albo wybieramy sobie wodza i mu się podporządkowujemy, a on decyduje także i za nas,
    - albo decydujemy sami, każdy za siebie i mamy poważny chaos destabilizujący wszystko i mszczący się na nas poczuciem zagubienia i przypadkowości.
    Świat został zaprojektowany przez Stwórcę według pewnych schematów. Są to schematy absolutnie dobre dla ludzi. Trzymanie się uniwersalnych zasad pozwoliło by ludziom zyć w zgodzie i dobrobycie. Odejście do uniwersalnych norm spowodowało dzikie walki - praktycznie o nic, jako że wojna odbywa się na poziomie materialnymi i o dobra materialne! - i ludzie zatracają w nich poczucie własnego Ducha.
    A więc tracą kontakt z Tym, Który Stworzył Wszystko. I zamiast zmienić własne podejście do życia, skorygować własne postępowanie, ludzie twierdzą, że Boga nie ma, skoro jest tak źle.
    Dla Boga to żadna różnica, co o Nim sądzą ludzie, jako że Bóg dał ludziom wolną wolę, a więc także i prawo do niewiary w Niego, a nawet prawo do samounicestwienia.
    I co ciekawe, ludzie wybrali samounicestwienie, zamiast wybrać życie w raju, jakim jest w dalszym ciągu nasza kochana Matka Ziemia.

    Głupiemu nic nie można przetłumaczyć, bo głupi nie ma czym zrozumieć. Wypada cierpliwie czekać - o ile wszystkiego diabli nie wezmą i to dosłownie! - aż ludzie ewoluują do tego stopnia, by rozumieć zależności między własnymi myślami, własnym działaniem z tego wynikającym i skutkami tego ich działania.

    Więc cokolwiek by bolek nie zrobił, ludzie mieli własne głowy i mieli obowiązek ich używać.
    Zaniechanie sprzeciwu wobec zła jest tym samym co czynienie zła.
    Nie musimy brać zaraz na siebie odpowiedzialności za cały świat, za całą ludzkość martwiąc się, że Kowalski czy Nowak będą upierać się przy swoim zdaniu innym niż nasze.
    Stwórca wymyślił wszystko tak wspaniale, że każdy musi odpowiadać tylko za własne czyny, a nie za czyny bliźniego.
    Nie ma więc żadnego sensu namierzać się na poprawę całego świata, lecz wystarczy zwyczajnie popracować nad sobą samym, skorygować niewłaściwe postępowanie bez tłumaczenia, dlaczego coś źle robimy. Kosmos, Uniwersum, to fraktale - czyli CAŁOŚĆ, POWIELONA NIESKOŃCZONĄ ILOŚĆ RAZY. Każdy z nas jest takim fraktalem, czyli gdy zmieniamy siebie - jako jeden element całości, wówczas także zmienia się i całość - i powielona jest ona w formie zmienionej także nieskończoną ilość razy.
    Dwa zdania chciałam tylko napisać. Ale mam wrażenie, że te trzy zdania, które napisałam, też są ciekawe...
    :)
  • @Mariusz G. 15:22:06...skupianie się człowieka na swojej osobie powinno następować tylko w kontekście postrzegania siebie
    jako malutkiego elementu pewnej większej struktury, w tym innych ludzi"""

    Takie postrzeganie rzeczywistości jest mi bardzo bliskie.

    Natomiast dalsze Twoje implikacje : """nie da się służyć Chrystusowi i nie należeć do kościoła...""" już nie.
    Zresztą , o ile dobrze pamiętam, Chrystus nie proponował , aby Mu służono.
    To już jest "radosna" twórczość następnych pokoleń działaczy religijnych...
    On prosił o nauczanie, dobrą nowinę, optymizm...
    Prosił o ufanie Bogu-Rodzicu, który troszczy się nawet o ptaki...

    Wyboru dokonujemy na własny rachunek...

    Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.
  • @nana 15:27:50.... te trzy zdania, które napisałam, też są ciekawe...
    Faktycznie , te trzy są najważniejsze :):):)

    Dziękuję tez za pozostałe, mniej "ciekawe"....

    Mam nieskromną pewność, że Twoje komentarze pomogą niektórym Rodakom w uwierzenie we własne siły- bez pieczątki watykańskiej.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031