Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
868 postów 3674 komentarze

Życie Moje i Nasze

Zbigniew Jacniacki - ( wcześniej zbigniew 1108 ) PRAWDA W ŻYCIU, ŻYCIE W PRAWDZIE... 60 lat minęło.... Do teorii doszło doświadczenie. Zbudowałem swoje "malutkie" państwo polskie. Nawiążę współpracę z "malutkimi" państwami moich Rodaków .

Wpływ słów na osobę i na jej DNA cz. 2.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dzisiaj o wpływie na DNA "narodu".

 

 

 

 

 Zamieszczam komentarz Rodslava do wpisu https://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2019/02/wpyw-sow-na-osobe-i-na-jego-dna.html.


Jego refleksje są mocno osadzone w polskich realiach. 

Podobnie uważam, że bez "śledztwa" nad słowami,

 którymi posługujemy się w życiu politycznym, 

liczenie na korzystne zmiany jest hazardem lub "rosyjską ruletką".

 

Zmiany w systemie 

nie są tożsame ze zmianami systemu.

 Powyższe zdanie to jest 2+2 politycznego, poprawnego myślenia. 

Ale, aby zmienić system, trzeba go wysłowić.

Dlatego słowa są ważne.

Ty jesteś właścicielem słów.

Z jakich korzystasz, taki system budujesz, rodzisz , wspierasz...

 

 


A to rekomendowany wpis:


Interesujący temat. 
Pedagogika i psychologia wyraźnie wskazują na ścisłą zależność słowa na nasze postawy, na osobowość i nasze zachowania.
„Na początku było słowo (logos)..... 

Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami....”. 
Logos to wirówka znaczeń! 

Proponuje jednak abyśmy w tej wielorakości rozważyli dwa najbardziej istotne funkcje słowa, tj. nasze myślenie i nasz rozum!
Powyższy fragment biblijny wyjaśnia nam bardzo klarownie znaczenie tegoż słowa.

 ...”i słowo stało się ciałem...”.

 Czyli nasze myśli, nasze słowo, które „zagościło” w naszej głowie jest wyznacznikiem naszego funkcjonowania,

 naszego myślenia i naszych zachowań!
Głębsza analiza znaczenia „słowa - logos” - czytaj zamiennie, pomoże nam zrozumieć istotę naszego istnienia, naszego człowieczeństwa, naszej sytuacji i naszego funkcjonowania. 
Pozwólcie, że postawie tezę, że przyczyną naszego istnienia jest „słowo”, słowo któremu to pozwoliliśmy zagościć w naszym umyśle! 


Czy słusznie na to sobie pozwoliliśmy?
Już wiemy, że słowo kształtuje nasze postawy i zachowania,

 że jest wyznacznikiem naszego istnienia. 

Weźmy więc przykładowo słowo „skromność”, słowo, które zagościliśmy jako symbol, jako ideał dobrego „polaka-chrześcijanina” w naszej świadomości, w naszym umyśle! 

Co to oznacza? 
Spróbujmy zastanowić się nad tym znaczącym zjawiskiem 

w naszym życiu osobistym, w naszym życiu rodzinnym, w życiu naszej społeczności i naszego narodu? 

Jak to zjawisko funkcjonuje w aspekcie społeczno-gospodarczym?

Według mnie, goszcząc w umyśle słowo „jestem osobą skromną”, kształtujemy swoją osobę jako  mierną, niepewną, zamiast człowieka atrakcyjnego, dynamicznego, pracowitego, pewnego swego potencjału i potrafiącego docenić, „sprzedać” swoje walory. Umniejszamy tym słowem swoje pozytywne myślenie, swoją pracę (czyli swoje zasoby intelektualne i owoc pracy), a z tym związane splendory bycia dobrym menadżerem własnego życia

 i pozbawiamy się walki o stanowiska decyzyjne. 
Słowo „skromny” to zaszczepiona w nas filozofia dobrego chrześcijanina, dobrego Polaka, który to dla dobra naszej wiary (sic!), i tzw. spokoju (czyt. wygodnictwa), wyściela sobie „piękne gniazdko” dla słowa „skromny” i świętego spokoju!
I jakie są tego efekty?

 Co się dzieje z nami i z naszym środowiskiem (?). 

Odpowiedz jest jedna; rodzą się niekontrolowane patologie społeczne, tj. afery gospodarcze, bezprawie, rozwiązłość społeczna, zamiast zdrowej edukacji i wychowania naszych dzieci - wychowanie seksualne, zarzucanie naszej społeczności rożnego rodzaju zagrożeniami, kryminalizowaniem odpowiedzialnych rodziców za prawdziwą troskę o wychowanie swych dzieci, 

z jednoczesnym przymróżaniem oczu i tolerancyjne patrzenie

 na przestępców rożnej maści, i „leczenie” społeczeństwa poprzez tzw. dobroć polityki socjalnej.

 Polityki socjalnej kosztem wyniszczenia klasy średniej, zanikającej klasy pracującej i gwałtownego zubożenia podatnika. 
A przecież, ci tzw. „troskliwi” rozdają, na zasadzie Robin Hooda, nie swoje pieniądze, a sobie, za tzw. ciężką pracę (!?), ciągle przyznają niezasłużone gratyfikacje!

Niestety, nasze społeczeństwo nie chce zrozumieć, że dzieje się to za naszym cichym przyzwoleniem, za naszą zgodą, wynikającą

 z naszej nieświadomości znaczenia (poprzez to „słowo”) olbrzymich negatywnych przewartościowań w naszym życiu, 

w naszej psychice. 
Zamiast osoby pewnej, wierzącej w ten NAJWIĘKSZY DAR BOŻY, czy inaczej, DAR „Bytu Doskonałego”, jakim jest ROZUM (!), na własne życzenie stajemy się osobami zakompleksiałymi, nieśmiałymi, osobami biernymi, skromnymi 

i  przyjmujemy to za cechy cnotliwe!

 A za efekty naszej skromności obciążamy tych których ciągle wybieramy, którym ustępujemy w obejmowaniu decyzyjnych stanowisk!
Fakty wyżej wspomniane” stają się szkodliwe, powiedziałbym wyniszczające dla nas osobiście, dla każdej rodziny, dla naszego społeczeństwa i narodu.
Dlaczego? 

Odpowiedz wydaje się prosta! 

Ustępując pola krzykaczom; najczęściej osobom miernym,

 bez zasad moralnych i etyki, bez wiedzy ogólnej, 

ale często perfidnie wyuczonych, czasami do perfekcji, wiedzy wycinkowej - prawie automatycznie STWARZAMY z nich medialne autorytety, decydentów naszej tzw. wolności

 i demokracji. 

To my, skromni, oddajemy im walkowerem komfortowe sytuacje do zdobywania decyzyjnych stanowisk, a tym samym do prowadzenia wyniszczających społecznie, ekonomicznie 

i politycznie działań!


Może wiec, jako naród, powinniśmy przewartościować tzw. nasze cnoty charakteru i zachowań?

 Może warto popracować nad nasza postawą?
A nie jest to takie trudne.( ale też nie jest zbyt proste-Z.J.) 

Trzeba tylko pozwolić sobie zrozumieć znaczenie w naszym życiu tegoż symbolicznego słowa / logos. 

Następnie, poprzez pracę nad zmiana tego wątłego, słabego słowa, które zagościło w naszych mózgach, w silne dynamiczne znaczenie, zmienić nasze nastawienie do otaczającej nas rzeczywistości.

Nie oczekiwać zmian od innych, a zacząć od siebie.

W jednej z rozmów, którą przeprowadził kpt. Sulkowski, były adiutant Napoleona, z polskimi patriotami, przekazał on wyraźny „message” Napoleona do narodu polskiego. 

W rozmowie z kpt. Sułkowskim, Napoleon powiedział, że my Polacy zawsze czekamy, że nas ktoś uwolni, że nam ktoś pomoże! A to nigdy nie nastąpi! 

Że, zamiast tej ciągłej nadziej, liczenia na kogoś, powinniśmy sami, poprzez zjednoczenie się i roztropność, zabrać się do wytężonej pracy...
Historia, pomimo, że ciągle jest bardzo niełaskawa dla nas,

 nic nas nie nauczyła!

Niestety, my Polacy mamy skłonność do braku optymizmu

 i wiary w siebie.

 Płaczemy, jęczymy, modlimy się, bezowocnie. 

Dyskredytujemy siebie nawzajem! 

Wynosimy to z domu, ze szkoły, z naszego otoczenia.

 Nasza nieuzasadniona skromność, pokora, lęk i obawa przed ośmieszeniem się i kompromitacją. 

To wszystko jest wynikiem naszej słabości= braku wiary w nas samych. 
Często bierzemy pod uwagę przede wszystkim to, jak nasze zachowanie i słowa odbiorą inni. 

Stajemy się niewolnikami cudzych opinii. 

Co tu kryć, lubimy znęcać się nad sobą samym!
Może to dlatego, że przez pokolenia, z jakiś względów, a może przez karmienie nas słowami miłosierdzia, litowania się 

i dobroduszności,  przyswajaliśmy słowa, które kształtują w nas ten brak wiary w nasz potencjał  i jednocześnie pozwala nam to utożsamiać się z tą słabością?

Warto nad tym podyskutować, zastanowić się!

 Bo stać nas na wiele.( tak , jak inne społeczeństwa-Z.J.)

Kończąc ten wywód nad potęga słowa, z pełnym przekonaniem chcę dodać, że poza słowem są jeszcze inne narzędzia, metody kształtowania naszej własnej wartości, naszej siły, motywacji

 i optymizmu.
Wartości te kształtuje muzyka. 

Na przykład słuchając muzyki klasycznej w rytmie Wagnera, kształtujemy silne emocje, mocne postawy. 

Słuchając sentymentalnej klasyki Chopina, kształtujemy emocje sentymentalne, łagodne postawy! 
Nasza postawa, np. nie garbimy się, trzymamy głowę wysoko 

i patrzymy daleko przed siebie. 

To wyzwala mocne zachowania. 

Znaczenie ma również tempo naszego chodu. 

Szybki, zdecydowany krok to kolejna oznaka poczucia wartości. Psychologowie więc radzą, by przyspieszyć kroku nawet wtedy, gdy nigdzie się nie spieszymy. 

To wpływa na nasze lepsze samopoczucie.

Nie mam tu na myśli romantycznej, zakochanej pary na spacerze. 

Gdy już to opanujemy, to zauważymy wtedy, że zacznie działać tzw. prawo przyciągania. 

Za naszym kształtującym się silnym słowem, zaczniemy zmieniać się nie tylko my ale i nasze otoczenie. 

Nasza siła zacznie przyciągać pozytywne przymioty naszego „ja”, ale także zacznie przyciągać naszych bliskich, przyjaciół, nasze środowisko. 

Poprzez własne pozytywne postawy zaczniemy wpływać na nasze środowisko. 

To jest bardzo ważne!
A nasza wytrwała, nieustanna walka o to magiczne, silne słowo, wyzwoli w nas i w naszym środowisku, magiczna motywacje 

o lepszą pozycję w strukturze organizacji naszego zakładu, naszych władz lokalnych i szczebla wyższego, a także szacunek

 i uznanie u nas samych i naszych bliskich. 

Zmieni także nasza sytuacje materialna. 

Niestety lub stety, wartość pieniądza w dzisiejszej rzeczywistości ma wielkie znaczenie. 

Nie powinniśmy tworzyć przestrzeni na kompleksy i fałszywą skromność. 

I tu jest chyba jedna z istotnych dróg, do idei gospodarza tego bloga, Pana Z. Jacniackiego, do budowy naszych małych ojczyzn

( małych państewek-Z.J.)ja określam to „Ojcowizną”.
Gdy stworzymy nasze małe, ale zdrowe i silne małe ojcowizny, 

to tym samym zaczniemy uzdrawiać i nasza Matkę Ojczyznę!

 A przecież nam wszystkim jest ona tak droga. 

Uczmy się wiec prawdziwie chcieć.

 W jednej ze swoich książek, profesor filozofii, Maria Szyszkowska ładnie opisuje to nasze, polskie „chcenie” a raczej niechcenie.
Zapraszam do pisania Waszych komentarzy na ten temat, czy jakiekolwiek tematy związane z pedagogika wychowania.

 Chętnie będę odpowiadał, w miarę moich możliwości, na pytania, na te ważne dla naszej społeczności problemy. 
Jednocześnie jestem przekonany, że już sama dyskusja wniesie dla nas wszystkich wiele pozytywnych elementów i korzyści!


Rodslaw 07.02.2019 21:58:20


Ps.


Tak, to magia, ale jak to w życiu bywa, „magię słowa” można wykorzystywać w intencjach dobrych ale i niestety, złych, patrz oddziaływanie środków masowego rażenia (media) co wyczyniają z nami. 

Można by więc też powiedzieć, że słowo to diabelskie narzędzie?!

Jedno jest pewne dla mnie, w walce, słowo jest straszniejsze od każdej broni. 

Spójrzmy, na przykład, ugodzisz mnie, zranisz kulą 

czy strzałą z łuku. 

Strzałę wyjmą, mi rana zagoi się i może nawet blizna zniknąć. Zapomnimy o zdarzeniu.
Ale jeśli zostaniesz zraniony słowem, a do tego jeśli to słowo zostanie „wystrzelone” z ust kochanej ci osoby, to już nigdy tego „pocisku/strzały” nie wyjmiesz, a i w locie słowa nie powstrzymasz. 

I nigdy już tego nie zapomnisz.

 Szczególnie kobieta. 

Jak człowiek jest rozsądny, to uśpi te bolesną ranę wyrządzoną okrutnym słowem. 

Ale jej nigdy nie zapomni! 

Może wybaczyć, zbagatelizować!
Pocisk teraz już też można  cofnąć, można go zniszczyć w locie Patriotem czy S-300. 

Wystrzelonego słowa już nie powstrzymasz, nie zawrócisz.

 

Rodslav



 
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031