Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
940 postów 3950 komentarzy

Życie Moje i Nasze

Zbigniew Jacniacki - ( wcześniej zbigniew 1108 ) PRAWDA W ŻYCIU, ŻYCIE W PRAWDZIE... 60 lat minęło.... Do teorii doszło doświadczenie. Zbudowałem swoje "malutkie" państwo polskie. Nawiążę współpracę z "malutkimi" państwami moich Rodaków .

Der Spiegel pozytywnie o Słowianach ....

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bez Słowian nie można myśleć o niemieckiej historii. Poganie ze wschodu pozostawili tchnienie kultury i demokracji.

 Przytaczam wypowiedzi  o naszej przeszłości sformułowane

przy omawianiu artykułu niemieckiego autora .

Germanie , co znaczy "bracia " , mogą być bardziej słowińscy niż byśmy myśleli ... 

Przytaczam te teksty nie ,aby się klócić , ale , aby się uczyć .

Dla mnie są to bardzo interesujące spostrzeżenia i informacje ....

Źródło proszę szukać w kometarzach :

http://opolczykpl.wordpress.com/slowianski-zew/#comment-2638

 

  1. Jaksar
    Sierpień 7, 2012 o 2:53 pm | #13
     

    dla tych co znaja jezyk Niemiecki:
    http://www.spiegel.de/spiegel/spiegelspecialgeschichte/d-50620289.html
    naturalnie jak na niemiecki miesiecznik, Artykul nie calkiem odpowiada prawdzie…ale warto poczytac !

     
    • Sierpień 7, 2012 o 9:42 pm | #14
       

      Jaksar:
      Aż miło jestem zaskoczony
      Autor artykułu Spiegla b. pozytywnie pisze o Słowianach.

      Już podtytuł jest piękny:

      “Die Geschichte der Deutschen ist ohne Slawen nicht denkbar: Die Heiden aus dem Osten kamen aus dem Dunkel der europäischen Welt und hinterließen einen Hauch von Kultur und Demokratie.”

      Bez Słowian nie można myśleć o niemieckiej historii. Poganie ze wschodu pozostawili tchnienie kultury i demokracji.

      Naturalnie trzyma się on tzw. koncepcji allochtonicznej. Pisze, że na Połabie (a nawet nad Men) Słowianie przywędrowali gdzieś w VI w. (wanderten slawische Stämme in Gegenden ein, die von germanischen Stämmen zum Teil lange vorher verlassen worden waren.) Nadmienia przy tym, że Słowianie przywędrowali na tereny, kóre już od dłuższego czasu były rzekomo opuszczone (w domyśle – przez Germanów). Jest to oczywista bzdura. Wtedy, jak i dzisiaj, najważniejszą rzeczą dla egzystencji ludzkiej było jedzenie. Połabie obfitowało w zwierzynę, rzeki i jeziora były pełne ryb i ptactwa wodnego, ziemia była żyzna. Były tam świetne warunki do życia. Dlaczego więc plemiona germańskie miałyby ten teren opuszczać?

      Artykuł zawiera prawdziwe perełki. Otwarcie chwali słowiańską wolność, równość i demokrację. Przypomina nawet o tym, że historyk Prokop (Prokopiusz) z Cezarei (VI wiek)
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokop_z_Cezarei
      był zaskoczony tym, że istniała starożytna demokracja u Słowian (a nie tylko u Greków).

      Najciekawsze stwierdzenie Spiegla dla mnie jest to:

      “Deutsche Handwerker wiederum guckten sich Techniken und Künste ab. So lassen Keramikfunde aus dem frühen Mittelalter in Oberfranken eine slawische Handschrift bei Formen und Verzierungen deutlich erkennen. Ohrenschmuck aus Silber, Halsketten aus Glasperlen, gläserne Fingerringe, silberne Armreifen und Schläfenringe mit charakteristischen S-Schleifen – die Slawen waren im Schmuckdesign des Mittelalters durchaus Trendsetter.”

      No więc – ni mniej, ni więcej, tylko autor przyznaje, że niemieccy rzemieślnicy (rękodzielnicy) u Słowian podpatrywali ich technikę i sztukę. Zwłaszcza wyroby ozdobne (kolczyki, korale ze szklanych pereł, szklane pierścionki, bransolety i diademy) były specjalnością Słowian, którzy we wczesnym średniowieczu byli na tym polu “dyktatorami mody”. Ale i zdobnictwo (motywy) oraz kształt wyrobów ceramicznych Niemcy przejmowali od Słowian.
      A nam wmawia się, że byliśmy dziczą, która wszystkiego uczyła się od stojących wyżej technicznie i cywilizacyjnie Niemców – naturalnie katolików.

      Autor przyznaje, że prawie wszystkie większe miasta Połabia mają słowiańskie korzenie. I że w nazwach wielu miast (i nazwiskach) do dzisiaj można dopatrzyć się słowiańskich wpływów.

      No i Spiegel przyznaje, że chrześcijan nawracano mieczem
      “…viele aber nur mit Hilfe des Schwerts bekehrt.”.

      Oraz przypomina wypowiedź premiera Brandenburgii, Manfreda Stolpe, który retorycznie zapytał – kto z nas nie ma zachodniosłowiańskiej prababki? (wendische Großmutter).

       
      • perunchmura
        Sierpień 8, 2012 o 7:53 am | #15
         

        ciekawy artykuł ,powinien ukazać się w polskiej prasie,ale pewnie się nie ukaże bo mogło by to zachwiać skatoliczony i zakłamany tok rozumowania.nie wiedzą o tym i chyba nie dopuszczają takich myśli że “zamożność i dostatek Słowian Zachodnich budziły podziw u cudzoziemców, którzy z racji swego stosunku do pogaństwa nie byli wcale skorzy do przesady w pochwałach. Towarzysz św. Ottona, notując mnogość zwierzyny i bydła, obfitość pszenicy i miodu w kraju Pomorzan, nie waha się napisać, że “gdyby miała winną latorośl, oliwki i figi, sądziłbyś że jest to ziemia obiecana, z powodu bogactwa drzew owocowych.”
        O nich to, o naszych przodkach napisze obcy historyk z ubiegłego stulecia: “Te wendyjskie ludy znały górnictwo, którego nauczyły się od Markomanów, i pozostawiły po sobie najstarsze ustawodawstwo górnicze. Byli oni narodem tak skrzętnym i rolnictwu tak oddanym, że każdą połać ziemi, którą zamieszkiwali, obracali na uprawę wszelkich gatunków zboża i owoców.”
        Gdy taki był obraz życia pogańskich Słowian, to w tym samym czasie w Europie chrześcijańskiej, nękanej przez plagi, krucjaty i głód, kwitło w najlepsze ludożerstwo. W biskupim mieście Troyes można było kupić na targu mięso ludzkie – ba! – upieczone w dodatku.
        Słowianie Zachodni, chociaż celowali w rolnictwie, byli również ludem morskim i w tej dziedzinie przodowali sąsiadom, o czym świadczyć może szczegół, że sztuka solenia śledzi znaną była Pomorzanom wcześniej niż Duńczykom i Niemcom z nad morza Północnego, którzy dopiero u Słowian nauczyli się tej umiejętności.
        Handel solą i śledziami kwitł w “słonym Kołobrzegu”, gdzie zawijały statki z dalekich stron i gdzie też zaopatrywało się w produkty morza bliskie zaplecze – Polska. Pomorski bursztyn szedł szeroko w świat, znali go i cenili Rzymianie, Grecy, Arabowie.
        Każdego kto przystępuje do badania przeszłości Pomorza, uderzyć musi duża ilość osiedli, miast i portów, rozsianych gęsto pomiędzy Łabą a ujściem Wisły. Starogard, Welegrad, Arkona – miasto 30?sto tysięczne w 12 w. – Roztoka, Dymin, Wolgast, Wszedom, Wolin, Szczecin, Kołobrzeg, Kamień – tętniły ruchem i życiem.
        Miasta te posiadały z reguły własną organizację samorządową, z burmistrzem, radą miejską, urzędnikami, z własnym ustawodawstwem, systemem podatkowym, itp. W Szczecinie, gdzie targi odbywały się dwa razy w tygodniu, znajdowało się specjalne podwyższenie na rynku, na które wchodziło się po stopniach, a które służyło urzędnikom miejskim do obwieszczania ludności rozporządzeń władz.”.

        to musi zacząć istnieć w ludzkiej świadomości,przecież to nasza prawdziwa i piękna historia

        Koniec przytoczonych wypowiedzi .

         

         

 

  1.  

 

KOMENTARZE

  • NIc nowego tak naprawdę.
    Niemcy dzielą z nami nawet w 40% tą bliską grupę genetyczną. Poza tym te dalsze grupy też są nam przecież bliskie w tym sensie że kiedyś się to oddzieliło.

    Co do demokracji to ja byłbym ostrożny, słowianie nie mieli miast i demów, żadnych rojów prócz plemiennych organizacji. Jeśli o słowianach mówić to o tych którzy najpóźniej zaczęli niewolić siebie i cenili właśnie wolność. Nie mówiąc o innych, do tego nigdy nie byli skłonni, za to skłonni byli walczyć za wolność waszą y naszą. Dlatego tak bardzo te słowiańskie duchy były i są zniewolone i znielubiane przez złego. Byle nie popaść w pychę.
    Stąd u nas używano też określeń Pan Pani aby podikreślić że każdy jest niezależny.
  • @ezaw 13:44:12
    "....NIc nowego tak naprawdę...."
    Możliwe .

    Ale to , że poczytne czasopismo niemieckie publikuje artykuł o pozytywnym wydźwięku dla Słowian , dla mnie jest naprawdę nowe ...
  • @zbigniew1108 15:13:07
    Nowe - i to jak!
    Chyba koniec świata się zbliża, skoro oni takie rzeczy piszą...
  • @strażnik nocy 15:43:30
    Faktycznie ..."koniec świata " może uzasadnić taki zwrot o 180 stopni...
  • @zbigniew1108 16:04:07
    A może to tylko podgotowka pod anshluss?
  • @zbigniew1108 16:04:07
    I to jest możliwe. Widzą mizerię swojego modelu, przestudiowali, wyszło im że Słowianie mieli najlepsze rozwiązania. To teraz będą chcieli z tego skorzystać.

    Przepowiednia zaczyna się spełniać. Polska będzie centrum Europy i będzie rządzić, i ustanowi pokój na wieki.
  • POZYTYWNE DLA NIEMCÓW JEST TO, ŻE IM SŁOWIANE REGULARNIE PIORĄ D... :))))
    zbigniew1108:
    "........Bez Słowian nie można myśleć o niemieckiej historii.
    Poganie ze wschodu pozostawili tchnienie kultury i demokracji.

    Przytaczam wypowiedzi o naszej przeszłości sformułowane
    przy omawianiu artykułu niemieckiego autora .

    Germanie , co znaczy "bracia " , mogą być bardziej słowińscy niż
    byśmy myśleli...........
    ..................................
    Naturalnie trzyma się on tzw. koncepcji allochtonicznej. Pisze,
    że na Połabie (a nawet nad Men) Słowianie przywędrowali gdzieś w VI w........."

    =================================================

    Odwieczne pozytywne odziaływanie Słowian na niemców (regularne

    pranie niemieckiej d...) jest oczywistością i der Szpigel nie odkrył

    Ameryki !!!!:))))

    Dlatego też Niemcy od czasów Bismarcka wydają gigantyczne pieniądze

    na swoją "naukę" i "archeologię" aby udowodnić wszystkimi możliwymi

    trickami i oszustwami ich koncepcję allochtoniczną :)) -

    czytaj: Słowianie są tylko "przybyszami" a germanie byli w dorzeczu

    Wisły, Odry i Elby "od zawsze" :)))

    Tak powstała m.in. łgarska, bismarkowska bajeczka o Hunach przed

    którymi mieli ucieć germanie z obecnych obszarów Polsk - w rzeczywistości

    zostali przepędzeni przez okrutnych słowiańskich wojowników, którzy

    nie dość, że byli bardziej okrutni i bitni (chociaż nie mordowali germańskich

    kobiet i dzieci ale siłą je asymilowali i tak się m.in. rozmnażali), to do tego

    byli lepszymi rolnikami :))) i byli lepiej zorganizowani :)))


    Natomiast etnicznie rzecz biorąc to co trzeci niemiec jest Słowianinem :))

    Ale nie to jest najistotniejsze :)) - Najważniejsze, jest regularne pranie

    germańskiej d... przez Słowian, tak że w konsekwencji od 1000 latach

    niemcy praktycznie znajdują się w tym samym miejscu :)), pomimo

    hurra-barbarzyńskich i ludobójczych prób rozszerzenia "Przestrzeni

    Życiowej"za pomocą "Parcia na Wschód", które nie przysporzyło im

    żadnych korzyści, a zamiast tego wydało więcej smrodu niż parcie na

    jelito grube :))))


    PS

    Jest wiele archeologicznych dowodów, że Słowianie

    w swoje gigantycznej, wręcz niepojętej ekspansji w Europy w VI wieku,

    przepędzili plemiona germańskie znad Wisły, podbili Bałkany ale

    prawdopodobnie też częściowo Skandynawię !!!

    Znaleziono nawet ślady ich osad u podnóża Alp a nawet na Grenlandii !!!

    Mieli własną flotę i skutecznie zwalczali wikingów !!! a także

    "wżeniali się" w ich rody władców :))

    Germańsko-bismarkowskie brednie o Hunach - czyli ucieczka germanów

    przed niby-hunami (de facto wypędzenie germanów prez Słowian) z

    dorzecza Wisły, Odry i Elby - podczas, gdy Słowianie zostali i

    niesamowicie romnożyli się :))) - to podobne brednie jak

    "wikingowe" państwo Mieszka lansowane na NE przez folksdojcza

    Humpty Dumpty !!!:)))
  • Tłumaczenie
    Zamieszczam tłumaczenie całego artykułu dokonanego przez OPOLCZYKA :

    Droga do historii
    Odwiedziny z szarej strefy



    Manfred Ertel


    .

    Historia Niemców jest bez (udziału w niej) Słowian nie do pomyślenia. Ci poganie ze Wschodu przybyli z ciemności europejskiego świata i pozostawili po sobie tchnienie (powiew) kultury i demokracji.

    Tak zapewne wyobrażali sobie ówcześni niemieccy chrześcijanie sąd ostateczny, a co najmniej święty Gniew Boży: dzikie hordy napadają na niewinnych feudałów i chłopów z ich rodzinami. Domostwa i pola zostają spalone, bydło i ludzie zmasakrowani. Na koniec pozostają zniszczenie, śmierć i diabeł.

    Jest rok 983, kiedy to cesarstwo rzymskie na niemieckich ziemiach w taki właśnie sposób zatrzęsło się w posadach. 29 czerwca płonie siedziba biskupa w Havelbergu w pobliżu Łaby, 1 lipca w płonie (siedziba biskupa) w Brandenburgii.

    “Barbarzyńcy” ze wschodu przekraczają nawet Łabę, plądrują klasztor Kalbe nad rzeką Milde w pobliżu dzisiejszego Salzwedel w Saksonii-Anhalt i niszczą wiele wiosek. Plądrują Hamburg, a biskupstwo Aldenburg w Ostholstein położone naprzeciwko Fehmarn zostało wgniecione w ziemię/zrównane z ziemią. Jedynie dzięki ucieczce na łeb na szyję w kierunku na zachód uratowali swoje życie dostojnicy kościelni i polityczna elita.

    Atak Słowian ze wschodu wywołał takie zaskoczenie, że ówcześni kronikarze jeszcze lata później filozofowali/zastanawiali się – kim są ci atakujący i skąd się oni wzięli – jak to sformułował na początku następnego stulecia biskup Thietmar z Merseburga, kronikarz z tamtych czasów.

    Atak ten, który do kronik przeszedł pod nazwą Powstania Słowiańskiego (Slawenaufstand) przeprowadzili Wieleci (Lutycy). Tak nazywał się związek wielu mniejszych plemion, które wcześniej nie zauważone mieszkały na terenie Meklemburgii i Pomorza Przedniego pomiędzy dolnym biegiem rzeki Warnowy, rzeką Penne i Havel.

    Wieleci byli poganami, jak większość ówczesnych Słowian. Czcili Bogów takich jak Świętowit, czterogłowy Bóg wojny. Jego kolosalna statua, którą czczono także w związku ze żniwami stała w grodzie na wyspie Rugii nad samym urwiskiem morskim – jej replika przyciąga do dzisiaj turystów na przylądku Arkony.

    Także Swarożyc, słowiański bóg ognia i światła, był szczególnie chętnie adorowany, prawdopodobnie czczony był w legendarnekj Retrze-Radogoszczy. Ta drewniana, pełna figur bóstw świątynia mieściła się prawdopodobnie na południowym wybrzeżu jeziora Tollensesee w Meklemburgii.

    Jak wiele innych ludów (słowiańskich) Wieleci nie posiadali monarchii ani centralej władzy. Ludy słowiańskie składały się raczej z małych grup skupionych wokół pojedynczych grodzisk, a władzę polityczną sprawowały zgromadzenia całej wspólnoty (wiece).

    Ograniczenie ich autonomii wspólnoty słowiańskie zdecydowanie odrzucały, także paternalizm nad nimi ze strony króla czy kościoła.
    Z tego powodu Wieleci bronili się przeciwko narzuceniu ich terenom leżącym na wschód od Łaby władzy cesarskiej i papieskiej. Ostatecznie, z toporami w rękach zaatakowali nawet sami kraje chrześcijańskich Niemców, którzy chcieli ich podbić.

    Powstanie Słowian z roku 983 było czymś więcej niż tylko ich walką o pretensje do sprawowania władzy czy rewoltą przeciwko zniewoleniu. Razem z nim pojawiła się także wiedza, że państwo niemieckich monarchów i książąt kościoła w X wieku było w najwyższym stopniu kruchą mieszaniną multi-kulti – a nie Niemcy jedną (zgodną) ojczyzną – jak później historycy o nastawieniu narodowym to chętnie przedstawiali. Fryzowie, Frankowie, Alemanowie, Turyngowie, Bawarczycy, Saksończycy , no i Słowianie. Większość mieszkańców państwa niemieckiego była wtedy chrześcijanami – choć wielu z nich nawrócono jedynie za pomocą miecza.

    Metodą żelaznej pięści Karol Wielki (747 – 814) i jego następcy narzucili ludom życie pod batem kościoła i korony. Masowe zabijanie, deportacje, przymusowe chrzty, drakońskie prawa i siłowe wtłaczenie w ciasną sieć systemu panstwowo-kościelnego – to był program, przy pomocy którego przez 200 lat powiększano i scalano cesarstwo.

    Ten kurs załamał się pod wpływem powstania Słowian. Słowianie zrzucili na 150 lat dominację niemiecką nad ich terenami – co było być może najważniejszą cezurą w ówczesnej wspólnej historii Niemców i Słowian.

    A ta zaczęła się chyba w VI wieku. “Poniekąd z ciemności historii” – tak pisał jeden z historyków, przywędrowały ludy słowiańskie w okolice, które zostały, często dużo wcześniej, opuszczone przez ludy germańskie. Tak przywędrowali Słowianie poprzez Czechy do środkowych Niemiec. Szli wzdłuż Łaby aż do Magdeburga i rozlały się po Havellandzie. Inni osiedlili się między Soławą a Muldą albo powędrowali na północ.

    Pod koniec VI i na początku VII wieku najdalej na zachód osiedlone ludy słowiańskie, zwane Połabskimi wytworzyły trzy duże rodziny (grupy):

    - Obodryci na północy pomiędzy Ostholstein i Meklemburgią,

    - Wieleci na Pomorzu Przednim i wschodniej Meklemburgii;

    - Serbołużyczanie pomiędzy Łabą i Soławą.

    To były jednak tylko linie zasiedlenia (na mapie). W rzeczywistości było Słowian wówczas równie niewiele jak Niemców.
    Historycy rejestrowali tuziny słowiańskich szczepów i ludów we wczesnym średniowieczu na późniejszych terenach niemieckich i w ich bezpośrednim sąsiedztwie: Ranowie na Rugii, Wolinianie nad Zalewem Szczecińskim, Wagrowie pomiędzy rzeką Trave a Zatoką Kilońską czy Pomorzanie pomiędzy Odrą a ujściem Wisły, Glomici pomiędzy rzeką Mulde a Łabą czy Ukranowie w Marchii Wkrzańskiej.

    Ok. roku 800 dla ok. 50 000 Słowian tereny pomiędzy Łabą i Odrą roku były ich domem, a ich samych z upływem czasu było więcej i więcej. Niemieckich sąsiadów nazwali “Niemcy” czyli niemi/niemowi, bo ich nie rozumieli.

    Zachodnia Europa początkowo nie zauważała i nie zwracała uwagi na te luźne plemiona. Ziemie za Łabą były dla niej “szarą strefą”, jak nazwał ją polski historyk Aleksander Gieysztor, strefą buforową pozornie bez oblicza i bez historii leżącą pomiędzy dwiema potęgami wczesnego średniowiecza – imperium Frankijskim na zachodzie i Cesarstwem Bizantyjskim na południowym wschodzie Europy.

    Paradoksalnie to właśnie demokratyczny styl życia Słowian zdaniem profesora historii Europy Wschodniej, Christiana Lübke spowodował w cesarstwie zachodnim brak zainteresowania plemionami słowiańskimi. Luźne plemiona Słowian nie tworzyły silnych państw i nie były postrzegane jako polityczny faktor. Nie podlegały też one potężnym władcom, nie tworzyły własnych epok czy przełomów. Wcześniejsi kronikarze, jak bizyntyjczyk Prokopiusz z Cezarei byli kompletnie zaskoczeni, gdy odkryli, że istnieje lud Słowian od zarania dziejów żyjący w demokracji.

    Niewiele wiemy o tym cudownym (dla Słowian) okresie. Nadal, w porównaniu do innych dziedzin naukowach badań o życiu Słowianach, bardzo mało znanych jest słowiańskich wykopalisk archeologicznych. Rzadko tylko zdarzają się wykopaliska tak bogate w skarby jak te z roku 1973 w Ralsvieku na Rugii. Znalezione 2200 orientalnych monet ze srebra i cztery łodzie dębowe z okresu średniowiecza pokazały, że ta wyspa była wówczas ważnym ośrodkiem handlu na wybrzeżu Bałtyku.

    Jak by nie było, nazwy wielu miejscowości na wschód od Łaby, zakończone typowymi słowiańskimi końcówkami, np. -ow jak Wustrow czy Kummerow wskazują na stopienie obydwu grup narodowych (Germanów i Słowian). To samo dotyczy rdzenia “Wenden” (Zachodni Słowianie) w nazwie wielu miast i regionów. Wendisch Evern w Dolnej Saksonii jest tego przykładem, kolejnymi są Wenddorf w Saksonii-Anhalt czy Wendisch Waren w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

    Wendowie jest chyba najstarszą i najpopularniejszą wspólną nazwą dla wszystkich Słowian Zachodnich, którzy osiedlili się na niemieckiej ziemi. Także Wendland, dzisiaj ponownie twierdza oporu, tym razem przeciwko energii atomowej, otrzymał nazwę od tych Słowian. Tam osiedlili się (ich język wymarł w 1756 r.) Drzewianowie/Drawänopolaben.

    Prawie wszystkie większe miejscowości w Wendlandzie mają słowiańskie pochodzenie co dokładnie widać po układzie budynków. Są one najczęściej ułożone w kształcie półkola lub podkowy wokół okrągłego placu w centrum. Stąd pochodzi nazwa “wiosek kołowych”. Szczególne znaczenie posiadał gród Weinberg w dzisiejszym Hitzacker – jak twierdzi historyk Karl-Heinz Willroth. Tutaj jego zdaniem koncentrowała się polityczna władza Wendlandu i tutaj rozwinęło się życie gospodarcze tego regionu [teoria o politycznym centrum w grodzie Weinberg sprzeczna jest z demokrytyczną strukturą ludów słowiańskich, które nie wytworzyły na Połabiu politycznych ośrodków władzy - przyp. AS].

    Rzemieślnicy, którzy od VIII wieku osiedlali się w pobliżu dopływu Łaby – Jeetzel – kultywowali własne formy obróbki rogów i kości przy produkcji grzebieni czy przy produkcji szklanych paciorków. Pełen słowiańskich idiomów język Drzewian był w Wendlandzie do XVIII wieku rozpowszechniony – podobnie jak dzisiaj jeszcze język serbskołużycki na Łużycach.

    Tam, gdzie słowiańscy przybysze zastali ziemie już zasiedlone (przez Germanów), lub gdzie nakazywały tego względy gospodarcze, wzajemne zbliżenie i integracja funkcjonowały cząsto bezkonfliktowo. Tzw. Słowianie znad Menu i rzeki Rednizt żyli już w czasach Karola Wielkiego nad górnym Menem.

    W delcie Odry w pobliżu Wolina [Niemcy wciąż nie kryją nostalgii za tymi "niemieckimi" terenami - przyp. AS] wykopalika świadczą o targowisku dla chrześcijan i pogan, gdzie spotykali się i handlowali Saksończycy, Słowianie, Grecy, Fryzowie, Duńczycy i przedstawiciele innych ludów. Kronikarze jak Adam z Bremy, XI-wieczny kronikarz biskupstwa Hamburga-Bremy uważał to wieloetniczne skupisko za największe wówczas miasto Europy. Także pomiędzy Łabą a Soławą żyli Słowianie często tuż obok niemieckich sąsiadów, jak twierdzi historyk Lübke – tak że kontakty niemieckich chrześcijan i (słowiańskich) pogan były wówczas czymś najzupełniej normalnym.

    Tak, że nie było zwykłym retorycznym frazesem pytanie premiera (Brandenburgii) Manfreda Stolpe zwrócone przed niewielu laty do Brandenburczyków: “kto z nas nie ma słowiańskiej babki?“. Rzeczywiście korzenie wielu Niemców, zwłaszcza poprzez ich nazwiska to pokazuje. Końcówki na -cki czy zdrobnienia na -ke jak u Dutschke są tego typowymi przykładami.

    Stare, szacowne niemieckie miasta i miejscowości, które znajdują się w przewodnikach turystycznych, mają ich historyczne korzenie w słowiańskim osadnictwie. Gdzie dzisiaj Winnetou i Old Shatterhand w Bad Segebergeru walczą ze złem (inscenizacje dla turystów) wybudowali Słowianie w 1134 Siegesburg i w ten sposób zapoczątkowali historię tego dzisiaj powiatowego miasta. W czasach Obodrytów powstały w Starigardzie (dzisiejszy Oldenburg w Holsztynie) i Wiligardzie (Meklenburgia) najstarsze porty morskie tego regionu.

    Uczono się z obopólną korzyścią od siebie nawzajem. Wykopaliska w Oldenburgu potwierdzają, że rytuały wczesnej dyplomtycznej kultury – obfite uczty i reprezentacyjne podarunki – Słowianie przejęli od Franków. Słowiańscy pośrednicy reprezentowali z drugiej strony już w VIII wieku w sprawach gospodarczych interesy klasztoru Lorsch, a słowiańska służba pracowała w bawarskim klasztorze Kremsmünster.

    Niemieccy rzemieślnicy z kolei podglądali u Słowian technikę i sztukę. W znaleziskach ceramicznych z wczesnego średniowiecza w górnej Frankonii widać wyraźnie wpływy słowiańskie na kształty i ozdoby niemieckich wyrobów ceramicznych. Biżuteria, kolczyki ze srebra, korale ze szklanych paciorków, szklane pierścionki, bransolety ze srebra, diademy zdobione charakterystycznymi pętlami w kształcie litery S pokazują, że Słowianie byli w produkcji i używaniu biżuterii i ozdób w średniowieczu nadawali ton modzie.

    Kluczowym punktem zwrotnym dla wolności i niezależności zachodnich Słowian była krucjata połabska z 1147 roku. Dziesiątki tysięcy niemieckich i duńskich rycerzy, pod dowództwem saksońskiech książąt Henryka Lwa i Albrechta Niedźwiedzia, w imieniu Boga ruszyło przeciwko słowiańskim poganom, aby ich ostatecznie podbić. Wspomagali ich czescy władcy – w duchu chrześcijanie ruszyli do bratobójczej walki.

    Ale normalne funkcjonowanie obok siebie niemieckich wierzących i słowiańskich pogan tak mocno było już zakorzenione, że nie wszyscy misjonarze w zbrojach byli szczęśliwi z udziału w tej przymusowj chrystianizacji. Kronikarz Helmod von Bosau w każdym razie odnotował przypadki sprzeciwu: “Czy nie jest ta ziemia, którą niszczymy, naszą ziemią i ten lud, który zwalczamy nie jest naszym własnym ludem?” protestowali liczni krzyżowcy.

    Jednak ich sprzeciw pozostał bez odgłosu. Słowo papieża Eugeniusza III i interesy świeckich władców przeważyły. Dzisiejsze ziemie Niemiec Wschodnich dostały się wówczas pod niemieckie panowanie, więcej i więcej niemieckich chłopów osiedlało się w późnym średniowieczu na wschód od Łaby. Słowiańskie ludy musiały się podporządkować/dopasować lub te ziemie opuścić. Pozostały po nich tylko nazwy.

    Rugia

    Ta bałtycka wyspa osnuta jest legendami i historią. W czasach rzymskich mieli tutaj mieszkać Rugiowie, germański szczep, po nim przyszli wzbudzający strach na bałtyku jako piraci Ranowie (Słowianie), ich religijnym centrum była Arkona. Potem przyszli Duńczycy, Szwedzi i Prusacy. Mimo to rzecznicy romantyków (niemieckich) przerobili tę wyspę na praniemiecką. Urodzony na Rugii w 1769 roku poeta nacjonalista Ernst Moritz Arndt, wielbił “germańskość” tego najdalej na północ położonego skrawka Niemiec.

    Tutaj jest oryginalny tekst ze Spiegla:

    http://www.spiegel.de/spiegel/spiegelspecialgeschichte/d-50620289.html

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031