Rodacy wierzący w demokratyczną obecność wojsk amerykańskich na terytorium RP powinni przeczytać poniższy artykuł.

 

 

(tłumaczenie automtyczne)


Autor: James Bovard,

Amerykanie w końcu poznają militarne kłamstwa, które przenikały twierdzenia o sukcesie 20-letniej wojny w Afganistanie. Ale promocja demokracji była jeszcze większym oszustwem. Afganistan jest dowodem  krucjaty na rzecz szerzenia wolności i demokracji.

Po inwazji USA w 2001 r. rząd USA wydał ponad 600 milionów dolarów na wsparcie wyborów i procedur demokratycznych w Afganistanie (część z 143 miliardów dolarów, które USA wydały tam na pomoc i odbudowę). Przechwałki Waszyngtonu zawsze były ważniejsze niż preferencje Afgańczyków. „W 2002 i 2003 r., kiedy afgańskie rady plemienne zebrały się, aby napisać nową konstytucję, rząd USA dał [łapówki] delegatom, którzy poparli preferowane przez Waszyngton stanowisko w sprawie praw człowieka i praw kobiet”, donosił Washington Post w 2019 r. Prezydent George W. Bush chwalił się w 2004 roku: „Afganistan ma teraz konstytucję, która mówi o wolności wyznania i mówi o prawach kobiet…Demokracja kwitnie.” Chociaż przemówienia Busha w kampanii reelekcyjnej były pełne takich słów, kobiety w wielu częściach Afganistanu nadal były uciskane jeszcze gorzej niż postacie w amerykańskich piosenkach country. Jeden z pracowników pomocy międzynarodowej skomentował, że w epoce talibów „gdyby kobieta poszła na targ i pokazała cal mięsa, zostałaby wychłostana – teraz została zgwałcona”.

Hamid Karzai, sprytny operator, którego administracja Busha zainstalowała, by rządził Afganistanem po 11 września, wygrał sfałszowane wybory prezydenckie w 2004 roku. Karzaj zatwierdził prawo, które uprawnia męża do zagłodzenia żony, jeśli odmówi ona jego żądaniom seksualnym.

Podczas swojej kampanii prezydenckiej w 2008 r. Obama nazwał konflikt w Afganistanie „wojną na prawo”. Zanim Obama objął urząd, talibowie energicznie się odradzali, a Afgańczycy unikali skorumpowanego marionetkowego reżimu zainstalowanego przez USA w 2002 roku.

 

Karzai to visit Obama next month

 

 
Prezydent Obama uzasadnił swój napływ wojsk w Afganistanie w 2009 r., aby wzmocnić jego demokrację. Kiedy Obama przemawiał na konwencji Weteranów Wojen Zagranicznych w sierpniu 2009 roku, chwalił się, że „nasze oddziały pomagają zabezpieczyć lokale wyborcze na wybory w tym tygodniu, aby Afgańczycy mogli wybrać przyszłość, której chcą”. W rzeczywistości Obama skutecznie wysłał amerykańskich żołnierzy, by służyli jako ochroniarze sługusów Karzaja, by ukraść wybory. Na pierwszy rzut oka Karzai odniósł niewielkie zwycięstwo. Ale dwa tygodnie po wyborach New York Times poinformował, że agenci Karzaja założyli aż 800 fikcyjnych stron do głosowania, „gdzie nikt nie głosował”. ale gdzie wciąż zarejestrowano setki tysięcy kart do głosowania przed ponownym wyborem prezydenta”. W niektórych prowincjach afgańskich liczba głosów popierających Karzaja przewyższała dziesięciokrotnie liczbę rzeczywistych wyborców. Peter Galbraith, wysoki rangą urzędnik ONZ w Afganistanie, został zwolniony po tym, jak oszacował, że jedna trzecia głosów Karzaja była fałszywa. Galbraith napisał: „Żadna ilość spinów nie może przesłonić faktu, że wydaliśmy ponad 200 milionów dolarów na wybory, które zakończyły się całkowitym fiaskiem ”, które „przyniosły Talibom największe strategiczne zwycięstwo”.

Pomimo wybryków administracja Obamy chwaliła Karzaja, jakby wygrał uczciwie i uczciwie. Administracja Obamy powiedziała Kongresowi, że decyzja o wysłaniu znacznie większej liczby żołnierzy amerykańskich do Afganistanu zależy między innymi od „zdolności afgańskiego rządu do przeprowadzenia wiarygodnych wyborów ”. Po afgańskich wyborach z 2009 r., które okazały się fikcją, Obama zdecydował, że demokracja jest „wystarczająco blisko do pracy rządu”. Dzięki  Obamie 1400 amerykańskich żołnierzy zginęło częściowo po to, by propagować miraż afgańskiej demokracji.

Afgańscy urzędnicy spiskowali przez ponad 15 lat, aby zarówno mnożyć, jak i ignorować oszustwa wyborcze. Już w 2009 r. amerykański admirał Mike Mullen, ówczesny przewodniczący połączonych szefów sztabów, ostrzegł, że w rezultacie legitymacja afgańskiego rządu „jest w najlepszym razie kwestionowana teraz, a w najgorszym nie istnieje”. Analiza przeprowadzona przez amerykańską Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego w wyborach w Afganistanie w 2014 r. wykazała, że ​​„kilku prominentnych urzędników wyborczych związanych z oszustwami podczas poprzednich wyborów awansowało lub otrzymało nominacje ministerialne ”.

Za zamkniętymi drzwiami puchatki z DC przyznały się do swojej afgańskiej szarady. Na poufnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w 2015 r. prezydent Obama przyznał, że Stany Zjednoczone nigdy „nie przekształcą Afganistanu w pozory demokracji zdolnej do samoobrony”, donosił New York Times . Ale to nie powstrzymało Obamy od publicznego przechwalania się w następnym roku, że amerykańskie wojska i dyplomaci pomogli Afganistanowi „ ustanowić demokratyczny rząd”.

Aby wesprzeć nową demokrację, rząd USA wydał miliard dolarów na promowanie „rządów prawa” i reformy wymiaru sprawiedliwości w Afganistanie. Ale takie programy były równie marnotrawne, jak reszta zalewu dolara amerykańskiego na ten naród. Jak zauważył Christian Science Monitor w połowie 2010 roku, administracyjna Agencja Rozwoju Międzynarodowego administracji Obamy „stworzyła atmosferę szaleńczego pośpiechu w kwestii „wskaźnika spalania” – miary tego, jak szybko wydawane są pieniądze. Kładzie się nacisk na szybkie wydawanie, aby zrobić miejsce na następną partię z Kongresu.

Jeden z amerykańskich kontrahentów otrzymał 35 milionów dolarów na promowanie rządów prawa w Afganistanie, częściowo poprzez dystrybucję latawców i komiksów wśród dzieci. The New York Times poinformował, że wykonawca „zorganizował imprezę rozdawania dzieciom latawców i komiksów. Latawce były obwieszone hasłami o równości płci i rządach prawa, których większość uczestników nie mogła przeczytać. Policjanci pilnujący imprezy ukradli wiele latawców, bijąc niektóre dzieci, podczas gdy ojcowie wyrwali latawce ich dziewczynkom, aby dać je chłopcom”. Raport Specjalnego Inspektora Generalnego ds. Odbudowy Afganistanu (SIGAR) z 2015 r. wykazał, że wydatki na afgańskie „rządy prawa” były fatalną porażką.

Demokracja afgańska była większym oszustwem, niż przyznałby prawie ktokolwiek chciałby w Waszyngtonie . Jedno z najlepszych wyburzeń można znaleźć w raporcie z lutego 2021 r. „Wybory: lekcje z doświadczeń USA w Afganistanie”, przygotowanym przez Specjalnego Inspektora Generalnego ds. Odbudowy Afganistanu (SIGAR). Po ponad 15 latach prodemokratycznej „pomocy” wybory prezydenckie w Afganistanie w 2019 r. były „ najbardziej skorumpowanym w historii”, według ekspertów konsultowanych przez SIGAR.

Dolary z podatków wlewano do kasy afgańskiej Komisji ds. Skarg Wyborczych (ECC), aby zabezpieczyć głosowanie. Niestety – ta agencja była głównym źródłem najbardziej bezczelnej kradzieży głosów. Szefowie ECK uważali, aby nie zatrudniać prawie nikogo z doświadczeniem wyborczym, ponieważ tacy ludzie mogą podnosić niepokojące pytania. Były czołowy urzędnik ECC powiedział firmie SIGAR, że „jednym z kryteriów kandydujących na głównego oficera wyborczego w 2018 r. było to, jak dobrze kandydaci byli ubrani . Powiedział, że ta kategoria została wykorzystana jako pretekst do obniżenia wyników mniej podatnych kandydatów”. Nie wiadomo, czy ten test na charakter nikczemny został zainspirowany przez lobbystów z Waszyngtonu z K Street.

Wybory w Afganistanie były zinstytucjonalizowanymi haraczami, ponieważ zasady były zawsze zmienne. SIGAR zauważył: „Tylko jedna z krajowych ustaw wyborczych została uchwalona przez parlament; reszta to dekrety prezydenckie , które nigdy nie zostały przekazane do rozpatrzenia przez parlament”. W raporcie SIGAR cytowano ekspertów wyborczych: „Prawdopodobieństwo wiarygodnych wyborów jest odwrotnie proporcjonalne do stopnia, w jakim rządzący reżim bezpośrednio kontroluje organ zarządzający wyborami”. Afgańskie wyniki głosowań były totalnym bałaganem, co ułatwiało politykom fabrykowanie twierdzeń o „woli ludu”. SIGAR podsumował: „Krajowy rejestr wyborców Afganistanu i proces rejestracji wyborców są wyjątkowo podatne na manipulacje i niewłaściwe zarządzanie”.

Trudno jest zbudować realną demokrację, kiedy wybrani urzędnicy otrzymują licencję na kradzież. Po zauważeniu ogromnych łapówek, jakie politycy płacą urzędnikom wyborczym, SIGAR wyjaśnił: „Jednym z powodów, dla których kandydaci mogą chcieć płacić tak wysokie ceny za miejsca w parlamencie, jest ochrona nieuczciwie zdobytych fortun… Stając się członkami parlamentu, mogą uzyskać dostęp do nowe źródła nielegalnych dochodów i immunitetu przed ściganiem”. Ten parlament był ostatnim miejscem na ziemi, które szukało poparcia dla uczciwych wyborów.

 
Doświadczenia afgańskie oferują również lekcje dla Amerykanów zdezorientowanych sporami dotyczącymi wyborów w USA w 2020 r., w tym kontrowersji związanych z głosowaniem komputerowym. Jak powiedział SIGAR jeden z ekspertów ds. wyborów: „Nie ma różnicy między upchaniem 100 kart do głosowania a naciśnięciem przycisku na elektronicznym automacie do głosowania 100 razy." Prezydent Afganistanu Ashraf Ghani zadekretował, że wybory w 2019 r. muszą opierać się na głosowaniu elektronicznym. SIGAR zauważył jednak, że głosowanie elektroniczne „nie zmniejszyło ogólnej liczby oszustw; to po prostu przeniosło go do innych części cyklu wyborczego”. Zaufanie do afgańskiego głosowania elektronicznego nie było wspomagane tajemnicą otaczającą oprogramowanie i sprzęt. Po wyborach prezydenckich w 2019 r. Niezależna Komisja Wyborcza w Afganistanie oświadczyła, że ​​nie może „dzielić się informacjami” na temat uzgadniania głosów, ponieważ „wykonawca, Dermalog, kontrolował ten proces”. SIGAR zacytował ekspertów, którzy ostrzegali, że „ponieważ rządy często kontrolują komisje wyborcze i nabywanie technologii wyborczej, są dobrze przygotowane do wykorzystywania ich do popełniania oszustw”. SIGAR ze smutkiem zauważył: „Prawda Celem przyjęcia technologii wyborczych może nie być faktyczne ograniczenie oszustw, ale stworzenie iluzji tego działania”.

Afgańskie porażki przypominają, że nie ma „anioła stróża demokracji”. Politycy zezwalający obywatelom na głosowanie nie gwarantują, że wyniki wyborów otrzymają nawet powiew legitymizacji. Gdy oszustwo lub podejrzenia o oszustwo osiągną pewien poziom, wszyscy zwycięzcy wyborów staną się podejrzanymi łajdakami. Pułkownik armii amerykańskiej, który kilkakrotnie przebywał w Afganistanie, powiedział firmie SIGAR, że już w 2006 roku afgański rząd „samodzielnie się zorganizował w kleptokrację ”. Urzędnicy, którzy kradli wszystko inne, nigdy nie wahali się przed kradzieżą głosów.



Outlook Photo Gallery : U.S. Vice President Joe Biden, center, is accompanied by Afghan President Hamid Karzai, left, as they inspect the guard of honor ahead of their meet in Kabul, Afghanistan.

Biden, jak Obama i George W. Bush stara się zrobić „promocja demokracji” motyw odkupieńczą za jego prezydentury. Ale żadnemu waszyngtońskiemu ekspertowi, politykowi czy „ekspertowi”, który ręczył za afgańską demokracją, nigdy więcej nie należy ufać. Rząd USA będzie nadal mieszać się w zagraniczne wybory, dopóki politycy amerykańscy będą uważać, że mogą zdobyć wpływy – lub być może kontrakty dla swoich przyjaciół lub członków rodziny. Nie ma powodu, by oczekiwać, że „promocja demokracji” Bidena będzie czystsza niż jego polityka wobec Ukrainy za administracji Obamy.

Upadek afgańskiego rządu rozwiał wszelkie wątpliwości, czy intelektualiści są jednymi z największych oszustów Waszyngtonu. Odnieśli ogromne zyski, wykonując piruety jako eksperci z bogatymi kontraktami rządowymi, które nie przyniosły nic poza nieoczekiwanymi zyskami dla zawyżonych cenowo restauracji w Waszyngtonie. Każdemu think tankowi, instytutowi badawczemu lub Bandycie z Beltway, który uczciwie powiedziałby, że Afganistan jest bagnem demokracji, zakazano by kontraktowania w przyszłości.

Amerykanie również muszą wyciągnąć wnioski z niekończących się kłamstw, jakie Waszyngton opowiadał o afgańskiej demokracji. Czy amerykańscy urzędnicy rządowi są bardziej uczciwi, gdy mówią o amerykańskiej demokracji, niż gdy wychwalają pozorowane demokracje za granicą? Niestety nikt nie mówi o niebezpieczeństwie „afganizacji” amerykańskiej demokracji.