i nie zauważają, że 15 września br. pojawiło się coś jeszcze większego.

 

  Władimir Putin: 

„Chciałbym zwrócić uwagę na Porozumienie, które zostało dziś podpisane między Sekretariatem  Szanghajskiej Organizacji Współpracy(SCO)
  a Euroazjatycką Komisją Gospodarczą.
  Wyraźnie ma na celu realizację rosyjskiego pomysłu ustanowienia Partnerstwa Wielkiej Eurazji obejmującego SCO,
  EAEU (Euroazjatycka Unia Gospodarcza),
 ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej)
 oraz chińską inicjatywę Pasa i Szlaku (BRI)."

Powyższe słowa wypowiedziane zostały na konferencji z okazji 20-lecia SCO w stolicy Tadżykistanu.

Niedługo po wycofaniu wojsk USA z Afganistanu państwa  Południa ( i nie tylko),
 zdumione przyspieszonym upadkiem zachodniego imperium i jego jednostronnego globalnego  porządku opartego na posłuszeństwie literze ich "praw",
 mają sformułowaną w Duszanbe, choć  literalnie skierowaną do talibów,
 mocną ofertę : Wielobiegunowej Wielkiej Eurazji Suwerennych Równych Członków :
 

"1. Afganistan powinien być niepodległym, neutralnym, zjednoczonym, demokratycznym i pokojowym państwem, wolnym od terroryzmu, wojny i narkotyków.

2. Niezbędne jest posiadanie rządu w Afganistanie  szanującego prawa wszystkich, z przedstawicielami wszystkich grup etnicznych, religijnych i politycznych społeczeństwa afgańskiego.

3. Państwa członkowskie SOC, podkreślając znaczenie wieloletniej gościnności i skutecznej pomocy udzielanej przez kraje regionalne i sąsiednie afgańskim uchodźcom, uważają za ważne dla społeczności międzynarodowej podejmowanie aktywnych wysiłków na rzecz ułatwienia im godnego, bezpiecznego i trwałego powrotu do swoich ojczyzna."


Może to brzmi jak bajka, jest to jednak uzgodnione  przesłanie Rosji, Chin, Iranu, Indii, Pakistanu

  i środkowoazjatyckich „stanów” nie tylko do Afganistanu,

  ale do wszystkich wahających się, w co zainwestować swoją polityczną przyszłość


Czy w Europie
 - niespokojnym zachodnim półwyspie Wielkiej Euroazji, czarowanym atlantycką cywilizacją judeochrześcijańską-
  są siły polityczne zdolne do uczestniczenia w  największym globalnym rogu obfitości:
 gospodarki od Dalekiego Wschodu po Arktykę, rozwój północnej Drogi Morskiej, obejmujących wszystko,
  od metali szlachetnych i zielonej energii po suwerenność cyfrową ?

Nie wiem, co myślą w innych krajach, ale jeżeli chodzi o RP, to jestem przekonany, 
że podobnie jak w 1612 roku,  przyszłość następnych pokoleń zostanie poświęcona na ołtarzu posłuszeństwa polityce judeokatolickiej.
 
Chyba, że nie doceniam chciwości żydów polskich, którzy  jednal zechcą  uczestniczyć w euroazjatyckim "rogu obfitości"?