proponuję przyjrzeć się przewidywaniom demograficznym.

  Polacy działają tak, że w przyszłości będzie ich mniej.

Europejczycy podobnie, choć wolniej będą tracić na znaczeniu.
 
 
Australijczycy w każdym wariancie zwiększają swoją liczebność. 
 
Rosjanie mają o czym myśleć- mają szansę, choć minimalną, na utrzymanie swojej populacji na dotychczasowym poziomie 
 
Amerykanie konsekwentnie zwiększają swój potencjał
 
 
 
Niemcy, podobnie , jak Rosjanie, mają o czym myśleć- czy wzrost liczby będą zawdzięczać dzietności emigrantów?
 
 
 
Indie i Chiny - rywalizacja z lepszą perspektywą Indii , ale nie przegapmy , że za rogiem czai się Afryka

 

 
Ten kraj powinien dać Polakom dużo do myślenia. 
W latach 60-tych ub. wieku mieliśmy podobną liczbę ludności
 
 
 
 
 
To jest wykres, który informuje nas, kto  porzuci pozycję kopciuszka 
 
 

 

 
 
 
Oczywiście demografia nie jest jedynym czynnikiem strategicznym.
Przytaczam jednak te dane , gdyż w rozważaniach moich rodaków większe znaczenie mają pretensje historyczne lub religijne niż właśnie dane demograficzne.
 
Pozycja RP w świecie współczesnym właśnie wynika m.in. z tego, 
że jesteśmy narodem bez dobrej perspektywy.
 
Politycy zagraniczni dobrze o tym wiedzą...
 
Ps.
Nie będę  już dręczyć optymistów danymi o prognozowanej np. strukturze wiekowej...
To jest scenariusz pt. "EUTANAZJA".